sobota, 30 czerwca 2018

Cień Wiatru - Carlos Ruiz Zafón



Cień Wiatru. Każdy zachwycał się tym autorem. Przyszła i kolej na moją osobę. Czy autor przekonał mnie do siebie? Przeczytajcie moją recenzję :) 


Pierwsze dni lata 1945 roku. Barcelona.

"Wciąż pamiętam ów świt, gdy ojciec po raz pierwszy wziął mnie ze sobą w miejsce zwane Cmentarzem Zapomnianych Książek. Szliśmy ulicami Barcelony. Były pierwsze dni lata 1945 roku. Miasto codziennie dusiło się pod naporem szarego jak popiół nieba i słonecznego żaru, zalewającego Ramblę Santa Mónica strumieniem płynnej miedzi. 
- Danielu, to, co dzisiaj zobaczysz, masz zachować wyłącznie dla siebie - ostrzegł mnie ojciec. - Nikomu ani słowa. Nikomu. 
- Nawet mamie? - spytałem cichutko. 
Ojciec westchnął, ukryty za tym swoim smutnym uśmiechem, który jak cień towarzyszył mu nieodłącznie przez całe życie. 
- Nie, oczywiście, że nie. - odparł, spuszczając głowę. - Przed nią nie mamy tajemnic. Mamie możesz mówić wszystko." 


Pierwsza strona  ukazuję wydarzenie, które zmieni życie naszego bohatera. Niestety nie ma on pojęcia, że jedna książka może zmienić wydarzenia w jego życiu w sposób diametralny. Ojciec zabiera naszego młodego, głównego bohatera Daniela Sempere do miejsca zwanego "Cmentarzem zapomnianych książek ". 

Jako, że panuje tradycja, iż musi wybrać sobie z wszystkich książek w tym miejscu, jedną, którą będzie się opiekował. Nasz bohater błądząc między regałami, kurzem oraz zapachem książek w końcu wybiera tę jedyną. Wybór pada na "Cień Wiatru" - Juliana Caraxa. 



"Przez niespełna pół godziny błądziłem po zakamarkach tego labiryntu, nad którym unosiła się woń starego papieru, kurzu i magii. Pozwalałem swoim dłoniom wędrować po niekończących się rzędach wystających grzbietów, kusząc los, żeby pokierował moim wyborem. Zerkałem na spłowiałe tytuły, słowa w rozpoznawanych przeze mnie językach i w wielu innych językach, których nie nie byłem zdolny czemukolwiek przyporządkować. Kręciłem się po korytarzach i spiralach tuneli zapełnionych setkami, tysiącami tomów sprawiających wrażenie, że wiedzą o mnie więcej niż ja o nich. Dość szybko zawładnęła mną myśl, iż pod okładką każdej z tych książek czeka na odkrycie bezkresny wszechświat, podczas gdy za tymi murami życie upływa ludziom na futbolowych wieczorach, na radiowych serialach, na własnym pępku i tyle. I może ta myśl albo przypadek czy też los, powinowaty przypadku, sprawiły, że w tej samej chwili już byłem przekonany i właśnie wybrałem książkę do adopcji. A raczej książkę, która mnie usynowi. Wystawała niepozornie ze skraju jednego z regałów, oprawiona w skórę barwy czerwonego wina, i wyszeptywała swój tytuł złotymi literami płonącymi w spływającym spod kopuły świetle. Podszedłem do niej i dotknąłem opuszkami palców słów, czytając w milczeniu: Cień Wiatru - Julian Carax."


 Wszystko tak naprawdę zacznie się parę lat później. Jako iż ojciec Daniela jest księgarzem i prowadzi swój własny antykwariat z książkami postanawia zaprowadzić syna do swojego kolegi jakim jest Barceló. Dlaczego? Ponieważ nasz główny bohater pragnie poznać autora książki, chce dowiedzieć się o nim coś więcej a Barceló jest doskonałą osobą, dzięki której można zaczerpnąć wszelkich informacji o książkach. Postanawia on umówić się z młodym mężczyzną na jutrzejszy dzień.  

W późniejszych etapach Daniel poznaje przez przypadek osobę, którą zatrudni do księgarni. Jest nim bezdomny Fermin. Bardzo specyficzna i barwna postać. Poznaje również swoją pierwszą miłość i napotyka się na szereg nieprzewidzianych wydarzeń. Jednym z nich może być spotkanie samego diabła, przypominającego tego z książki Juliana Caraxa. Czy to zbieg okoliczności czy może sam diabeł wyszedł z stron książki by dopaść Daniela? 

Styl autora jest przyjemny oraz inny. Ma coś w sobie, że chce się pokonywać dalsze strony książki, dlatego lekko się czyta tę opowieść oraz przyjemnie.  Nie widziałem tutaj niepotrzebnych opisów, które są po to by była większa ilość stron, co jest dużym plusem. Co mnie zaskoczyło? Opis Barcelony dzięki, któremu mogłem się przenieść do tego gorącego i pięknego miejsca. Dodatkowo książka jest wzbogacona o ilustracje, natomiast nie są to ilustracje bohaterów lecz samej Barcelony! Uważam, że jest to strzał w dziesiątkę. Bohaterowie mojej osobie przypadły do gustu. Przeżywałem każde rozczarowanie, napięcie oraz zdenerwowanie. Szczególnie wkupił się u mnie bohater Fermino. Dzięki jego ripostom, wywoływał na mojej twarzy uśmiech. Fabuła? Skrajnie przemyślana i ciekawa.

Tak naprawdę nie jest to jeden gatunek książki. Są tutaj wątki miłości, które przeżywa nasz bohater. 
Wątek kryminalny, przygodowy, dlatego każdy znajdzie tutaj coś co przypadnie mu do gustu. 

Autor wywarł na mojej osobie wielkie wrażenie, dlatego niebawem oczekujcie  kolejnych recenzji książek tego autora.

Moja ocena:9/10
Liczba Stron:520
Wydawnictwo:Muza
"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie." 









8 komentarzy:

  1. Po prostu klasyka i obowiązkowa lektura dla mola książkowego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój ukochany autor!
    Wszystkie książki przeczytane po kilka razy.
    Moją ukochaną jest Gra anioła:) polecam Ci:)
    Istna magia:)
    Mam zamiar jechać do Barcelony i przejść się śladami Zafona właśnie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać "Gra anioła" jest na moim pokładzie :D - Jeśli kiedyś pojadę do Barcelony to zrobię tak samo. :)

      Usuń
  3. Konkretna i treściwa recka. Lubię takie, bo wiem, czy warto czytać czy nie, uprzednio nie zaśmiecając sobie głowy niepotrzebnymi spostrzeżeniami. Już od dłuższego czasu planuje ją przeczytać, a że kocham takie miasta jak Barcelona, to muszę się w końcu skusić!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak dawno czytana że już prawie zapomniana. Pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapewne za jakiś czas też. :)- Dzięki za odwiedziny.

      Pozdrawiam

      Usuń

Pan lodowego ogrodu - Tom IV - Jarosław Grzędowicz

"Najpierw poczuliśmy spływający na nas chłód, a potem dziwne mrowienie na skórze, które jeżyło włosy na rękach i karku. Zawod...