niedziela, 30 czerwca 2019

Dyskurs literacki, czyli 15 pytań do Marcina Melona.


Moi drodzy! 

Mam ogromną przyjemność przedstawić wam wywiad z autorem cyklu "Kōmisorz Hanusik" Marcinem Melonem.

Wywiad jest uzupełnieniem literackiego dyskursu, który współorganizuję w ramach Festiwalu PolskaEire na banhowie w Chebziu, w Rudzie Śląskiej.

Wszystkich zainteresowanych bezpośrednim spotkaniem z Marcinem Melonem zapraszam na festiwal. Szczegóły na http://polskaeirefestiwal.pl/piatek.php

Poniżej przybliżę wam jego osobę. 

Dziennikarz, nauczyciel, Ślązak. Urodzony w roku 1979, reprezentuje pokolenie, przy którym „po naszymu niy śmiało sie godać, co by bajtel niy mioł problymów we szkole”.Z powodu takiego podejścia płynnie porozumiewa się po polsku, choć za swój „język serca” uważa śląską godkę. Laureat drugiego miejsca w trzeciej edycji konkursu na jednoaktówkę po śląsku.



Zapraszam na wywiad!

1 Czy są u pana w domowej biblioteczce pisarze, którzy mają jakieś szczególne znaczenie. Jeśli tak dlaczego?

To nie będzie krótka lista. Na pewno znadą się na niej Tolkien i Pratchett za pokazanie, jaka to frajda tworzyć własne światy. Grass za talent narracyjny. Joyce za udowodnienie, że w krótkich opowiadaniach można zawrzeć duszę narodu. Fenimore Cooper i Stevenson za zarażenie mnie chęcią podróżowania. H.G.Wells za wyobraźnię. Bułhakow i Marquez za realizm magiczny. Gaiman za świeżość spojrzenia. Rankin za umiejętność uczynienia miejsca bohaterem powieści. No i wreszcie nasi autorzy: Bienek, Janosch, Kadłubek i inni.


2 Książka, którą przeczytał pan jaką pierwszą w życiu?

Nie da się chyba wskazać jednego tytułu. Było całe mnóstwo książek, które w dzieciństwie czytała mi matka, ale ja i tak wertowałem je wcześniej, czytając fragmenty, by chociaż posmakować tego świata, o którym zaraz będzie mowa. Potem były książki, które kształtowały moją wyobraźnię. Jak choćby „Wyspa Skarbów” czy „Podróże Gullivera”, one zaraziły mnie chęcią podróżowania i chyba też fascynacją kulturą krajów anglojęzycznych. A potem „Hobbit”, który rozpoczął moją więź z Tolkienem. Nie miałem pojęcia jak bardzo intymną, dopóki nie stanąłem nad grobem (nad grobem Tolkiena, ma się rozumieć) i poczułem, że to ktoś bliski.



3 Czy ma pan jakiś specjalny kąt gdzie tworzy swoją książkę? Ewentualnie jakieś warunki muszą być spełnione aby lepiej się pracowało?

Legenda głosi, że Melon pisze na dworcach kolejowych i w pociągach. Cóż, to prawda. Dojeżdżając codziennie do pracy, staram się optymalnie wykorzystać czas podróży. Nie przeszkadzają mi spartańskie warunki. Dopóty, dopóki obok mnie nie siada rodzinka z piątką dzieci rywalizujących z sobą w kategorii: głośność wrzasku. Pisanie w pociągu wiąże się jeszcze z jedną niedogodnością: kiedy np. Pani Wena wsiada do pociągu na przystanku „Kobiór”, a obowiązek każe wysiąść na kolejnym przystanku czyli „Tychy Żwaków”.


4 Każdy dobry pisarz podobno robi plan.

Nie wiem, czy jestem dobrym pisarzem, ale jako dobry belfer tworzę mnóstwo planów. Plany wychowawcze, plany wynikowe, plany edukacyjno-terapeutyczne. Co z nich wynika, to już inna sprawa.

5 Czy jest jakiś ulubiony film, który na podstawie książki pana rozczarował?

Trylogie filmowe „Hobbit” i „Władca Pierścieni” to świetne, spektakularne kino ale… nijak ma się do tego, co ja widziałem w swojej głowie, czytając książki. Widziałbym to w o wiele surowszych warunkach, kręcone raczej na Islandii, niż w Nowej Zelandii. Są też książki, których podobno nie da się ekranizować, tu przychodzą na myśl nazwiska Pratchetta i Prousta. Ale może to tylko mit?

6 Czy poza książkami, jest coś, co również pana odpręża? Sprawia podobną przyjemność?
Fajnie jest uciec do innego świata. Na szczęście dziś kręcone są seriale tak dobre, że potrafią pochłonąć widza w całości. Podobnie jak dobre książki.

7 Ulubiony napój przy pisaniu?

Samo znalezienie w pociągu miejsca dla siebie i laptopa to często spory wyczyn, więc nie ma co marzyć o dodatkowy delektowaniu się jakimś nektarem. Alkohol i pisanie? W studenckich czasach duża ilość alkoholu wpływała znakomicie na moją kreatywność. Podczas jednej z knajpianych libacji wymyśliłem fabułę mojej najgenialniejszej książki. Do tej pory usiłuję sobie ją przypomnieć, niestety, chyba to niemożliwe.


8 Jaka myśl przychodzi do głowy na widok czytelników podchodzących do pana?

To mi niezmiennie schlebia. To, że ktoś poświęcił czas na przeczytanie tego, co napisałem. Albo nauczenie się tego tekstu i wystawienie go na scenie. Albo na zrobienie z tego audiobooka. Poważnie. To fantastyczne uczucie.

9 Jak to się stało, że zaczął pan pisać książki?

Pisać chciałem od zawsze. Zaraz po tym, gdy zrozumiałem, że nie zostanę muszkieterem (to wina Dumasa oczywiście!), z racji urodzenia się w XXI wieku. Miałem sporo szczęścia, bo udało mi się znaleźć swoją niszę na rynku wydawniczym i wydawcę chętnego, by wydawać moje pisanie.


11 Czy któryś z bohaterów z napisanych książek, oddaje najbardziej pana cechy charakteru? Jeśli tak to jaka to cecha?

Że niby Achim Hanusik? No cóż, trochę może ma, w końcu obydwaj jesteśmy wychowani po śląsku. Ale nie przesadzałbym z nazywaniem go alter ego. Zresztą wiadomo jak to jest z tym charakterem. Teraz jest taki, wcześniej inny, a jaki będzie w przyszłości? Mam świadomość tego, że mógłbym być zupełnie inny, niż jestem, więc nie przywiązuję się do tego, jaki jestem.

10 Pisarz z którym chciał by się pan spotkać? Dlaczego?

Wypadałoby zacząć od tych śląskich autorów, z którymi miałem już okazję się spotkać! Oczywiście zawsze chętnie spotkam się ponownie z każdym z nich. A z tych poza-śląskich? Lubię sposób, w jaki Neil Gaiman patrzy na świat, bo to sposób geniusza, który dostrzega to, czego inni oduczyli się już widzieć. Pinta piwa w edynburskim pubie z Rankinem też mile widziana. Z Pratchettem już się niestety nie spotkam, a szkoda.

12 Książka papierowa czy e-book?

Mam sentyment do papieru, nie ukrywam. Z drugiej strony jednak jest proza życia. Czytanie w podróży, dyskretne czytanie pod stołem podczas szkolnych konfe… No, dobra, może jednak nie będę się pogrążał. E-booki mają swoje plusy. Mimo to ciężko byłoby mi odżałować, gdyby kiedyś na dobre wyparły papierowe książki.

13 Jakie cechy charakteru przydają się w pracy pisarza?

Ta świeżość spojrzenia, o której mowa była wcześniej, to taka wizjonerska cecha. Ale systematyczność to podstawa. Mnie, jako nie-etatowca to na szczęście nie dotyczy, ale słyszałem, że są pisarze, którzy wstają o 6 i piszą codziennie do 13. Trochę jak fabryka, nie? Nie wiem czy mi to powinno imponować. Dobrze jest mieć coś ważnego do powiedzenia. Coś, co czeka na wypuszczenie z głowy. Domaga się tego. I tu znowu pojawia się plus pisania po śląsku. Nawet jeśli napiszemy coś żenującego niepotrzebnego, bronić nas będzie fakt, że to po śląsku, a więc przyczyniliśmy się do rozwoju godki.


14 Czy myślał pan o napisaniu innego gatunku książki niż obecny? Jeśli tak jaki by on był i o czym?

Mój związek z kryminałem nigdy nie był monogamiczny. Szczerze mówiąc, moje zdrady zaczęły się już przy pierwszym tomie „Hanusika”, gdy wprowadziłem elementy fantasy. Potem zbaczałem w kierunku thrillera politycznego, trochę ponosiło mnie w kierunku dydaktyki i historii. Nigdy nie miałem ambicji, by to były czyste kryminały, wolę krojcować je z innymi gatunkami. Jako dramaturg eksperymentowałem z horrorami, komediami. Takie postmodernistyczne mieszanie jest fajne.


15 Czym jest pisanie dla pana?

Przyjemnością. Może dlatego, że nigdy nie było podstawowym źródłem mojego utrzymania Pisanie po śląsku to z kolei jak podróż w czasie do dzieciństwa, do momentu, gdy ostatni raz słyszałem pewnie ausdruki.



















Serdecznie jeszcze raz dziękuje za udzielenie wywiadu! 
W poniedziałek na blogu pojawi się kolejny autor, który odpowie na powyższe pytania. Jesteście ciekawi kto to taki? :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pan lodowego ogrodu - Tom II - Jarosław Grzędowicz

"Widziałem biegnącą kobietę, ale gnającą tak szybko i płynnie, jak nie jest dane żadnemu człowiekowi. Trudno było nadążyć za nią...