wtorek, 11 czerwca 2019

Oko Pustyni - Richard Schwartz





"Wilkołak w zajeździe był już wystarczająco groźny, ale te bestie regenerowały się z przerażającą szybkością.
Czy to z takim wrogiem musieli się mierzyć żołnierze Drugiego Legionu? Mój szacunek dla wojowników Drugiego Byka rósł w nieskończoność. Mieliśmy trzy magiczne sztuki broni, trzy z czterech, jakie widziałem w życiu. Kiedy któremuś z tych monstrów odrąbało się łeb, zdychały ostatecznie i one, ale nie było to wcale takie łatwe. Jak się udało legionistom?

Lodowy Pogromca świsnął mi koło ucha i odrąbał pokrytą futrem łapę; Rozpruwacz Dusz odciął drugą. Wilk zawył z rozwartą szeroką paszczą. Bełt wbił mu się w podniebienie i wilkołak runął na ziemie.
- Pięć bełtów! - Zawołał Varosch.

Obrzuciłem nieufnym spojrzeniem powalonego przezeń wilkołaka. Wyglądało na to, że się nie regenerował. Zamierzyłem się, żeby odrąbać mu łeb, i w tym momencie łapa cisnęła mnie o ścianę z siłą spadającego głazu. Poczułem, jak pęka mi łopatka. Przez chwile widziałem tylko czerwone gwiazdy, lecz zaraz Rozpruwacz Dusz wskoczył mi do ręki i łukiem odciął głowę drugiemu z wilkołaków. Myślałem, że przez bark przenika mi płynny ogień, kiedy życie stwora przepłynęło przez ostrze i złamanie się zagoiło. 

[...] Czy to już wszystkie? - upewniłem się, dalej ciężko dysząc. 

- Został jeden - Odparła Zokora. - Tam, z tyłu.

Wypuściła w górę światełko, by oświetlić ostatniego potwora. Było to imponujące monstrum. - co  najmniej dwa razy większe ode mnie i śnieżnobiałe. Stał w miejscu, oddalony o dobry kawałek drogi na starym szlaku. 
W przeciwieństwie do innych wilkołaków nosił przepaskę biodrową i kościany hełm z rogami.
W lewej łapie trzymał długi kij, wyższy od niego samego i również biały, jakby to była kość jakiegoś gigantycznego zwierzęcia. Zwieńczenie kija miało kształt wilczego łba. W futrze porastającym szyję wilkołaka niemal ginął kościany łańcuch. "







Gdy dowiedziałem się, że wychodzi trzeci tom pt. "Oko Pustyni" Richarda Schwartza, czym prędzej musiałem go przeczytać!




Autor postanowił na pierwszych stronach książki, zrobić małe przypomnienie, także, jeśli zapomnieliście o wydarzeniach, mających miejsce w poprzednich tomach to nic straconego.

Wcześniejsze recenzje znajdziecie również na moim blogu.

1 Tom: Klik
2 Tom: Klik

W dalszej części książki jesteśmy skupieni na odnalezieniu rozdzielonej grupy Havalda. Zaczyna on poszukiwania wraz ze swoim nowym towarzyszem Arminem.

Gdy przypadkiem jest świadkiem wymiany słownej, między wojskiem a nieznanymi osobami, wdaję się w wymianę zdań. Odgaduje imię majora, co wywołuje wielkie zaskoczenie, ponieważ jest ono niewidoczne dla zwykłego mieszkańca, natomiast Havald bez problemu, odczytuje je ze munduru kobiety. Ten zbieg okoliczności z czasem doprowadza naszego głównego bohatera do odnalezienia swoich przyjaciół.

Dalsze strony ukazują problemy, z którymi będą musieli się zmierzyć bohaterowie. Wychodzi na jaw przepowiednia dotycząca domu Lwa. Jak by tego było mało, Havald jest w niej opisany.

Miasto ma niebawem wybrać khalifa Besarajnu, nasi bohaterowie nie mają czasu do stracenia, muszą szybko opracować plan działania i jako jedność podołać nowym wydarzeniom.
Oczywiście nie mogłoby zabraknąć osób, mających na celu  przeszkodzenie w realizacji planu oraz władzę absolutną. Co tak naprawdę może posiadać ona, oprócz pieniędzy i posiadłości? Mianowicie chodzi tutaj o Oko Gasalabadu ukryte w perle. Kto posiada ten przedmiot i czy nasi bohaterowie ujdą z tego z życiem?

Ciekawym zabiegiem była narracja Havalda. Jesteśmy jego oczami, emocjami, gestami, myślami.
Mimo że więcej jest tutaj jego postaci, co powoduje, że pozostali, chowają się w jego cieniu, to jest to malutki minusik, osobiście mojej osobie to bardzo nie przeszkadzało, chociaż brakowało mi większej władczości u Janosa, większych docinków Zokory. Myślę, że autor w kolejnych częściach, może śmiało postawić na punkt widzenia innego bohatera. A może tak zrobił? Tego zapewnię, dowiemy się sięgając po kolejne części, których nie potrafię się już doczekać.

Autor skupia się polityce, przez co tempo książki jest wolniejsze, lecz dalej nie traci się tej cząsteczki
ciekawości i przyjemności, towarzyszącej podczas czytania tej pozycji. Poprzedni tomy miały szybkie tempo, tutaj ono opada, ale emocje są cały czas odpowiednio dawkowane. Dla osób lubiących polityczne intrygi pozycja idealna, mimo tego wszystko jest stopniowo odkrywane w taki sposób, aby się nie pogubić, więc pozostałe osoby również nie będą mieć problemu aby wpasować się w wydarzenia.

Jeśli jest wam gorącą, to podczas czytania tej pozycji z całą pewnością nie będzie wam chłodniej, lecz jeszcze bardziej podkręci atmosferę.

Na dodatkową uwagę zasługuję świetna okładka, myślę, że nie jednej osobie upiększy jego biblioteczkę.

"Rzeczy nigdy nie są takie, jakie się wydają. Nie sądzicie, Havaldzie?
Miał rację."

Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Initium 




2 komentarze:

  1. Akurat ja za polityką nie przepadam, ale chyba spróbuję podejść do pierwszej części 😉

    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Pan lodowego ogrodu - Tom IV - Jarosław Grzędowicz

"Najpierw poczuliśmy spływający na nas chłód, a potem dziwne mrowienie na skórze, które jeżyło włosy na rękach i karku. Zawod...