sobota, 4 sierpnia 2018

Outsider - Stephen King




" W głębi stodoły ktoś stał.
Jack wydał cichy okrzyk i sięgnął po broń. Nie miał jej. Glock został w małym sejfie Gardall, który trzymał w swoim wozie. 
Upuiścił latarkę. Schylił się po nią. Wódka szumiała mu w głowie, nie na tyle, by czuł się pijany, ale wystarczająco, żeby zachwiał się na nogach. 
Znowu poświecił w głąb stodoły i zaśmiał się. Żadnego człowieka, tylko kleszczyna od starej uprzęży, złamana prawie na pół.  
Pora stąd zmiatać, stwierdził. Może po drodze wpadnę do Gentelmen na jeszcze jednego drinka, a potem pojadę do domu i od razu położę się...
Ktoś za nim stał, i to nie było złudzenie. Widział cień, wydłużony i chudy. I... czy to oddech?
Zaraz mnie dorwie. Muszę paść na ziemie i się odturlać.
Nie mógł jednak się ruszyć był jak sparaliżowany.Dlaczego nie zawrócił, kiedy zobaczył, że wszyscy już pojechali? Czemu nie wyjął pistoletu z sejfu? Po co w ogóle wysiadł z wozu? Jack nagle zrozumiał, że umrze tutaj - na końcu gruntowej drogi w powiecie Canning".

 A co gdybym wam powiedział, że zło ma nie jedno imię i przybiera różne maski w naszym życiu? 
Dodatkowo mężczyzna oskarżony o zabójstwo, który jest w dwóch miejscach jednocześnie? 
 Zapraszam do przeczytania recenzji najnowszej książki "Outsider" - Stephena Kinga.




Od pierwszych stron toczy się śledztwo. Następuje seria przesłuchań mieszkańców. Zapytacie zapewnię, czego dotyczy ta sprawa?

W miasteczku zostaje odnalezione ciało 11-letniego chłopca. Niestety nie jest to normalne morderstwo. Ktoś go brutalnie zamordował. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie DNA zostawione na ciele chłopca. Z pierwszych podejrzeń wynika, że sprawca podniecił się na widok zabójstwa i dlatego zostawił swoje nasienie na jego ciele.
Po zidentyfikowaniu sprawcy zostaje on aresztowany. Kto nim jest? 
Dowody wskazują, iż mordercą jedenastoletniego chłopca jest znany i bardzo lubiany trener drużyn młodzieżowych miasteczka Flint City, niejaki Terry Maitland. 
Ralph Anderson, zajmujący się tym śledztwem nie może uwierzyć w te informacje. Jego syn występował przez jakiś czas u tej osoby w drużynie. Wpada on w furie i postanawia osobiście dopilnować, aby mężczyzna nigdy już nie skrzywdził nikogo innego.  Nakazuje dokonać aresztowania na oczach całej publiczności podczas meczu prowadzonego przez naszego podejrzanego. 

"Ralph oparł się o maskę nieoznakowanego radiowozu i patrzył, jak dwaj funkcjonariusze policji Flint City ruszyli w stronę boiska, jupiterów i pełnych trybun, rozbrzmiewających coraz głośniejszą, coraz gorętszą wrzawą i oklaskami. Decyzję o szybkim aresztowaniu zabójcy Petersona podjął razem z Samuelsem (choć niechętnie). O tym, by zatrzymać go na meczu, zadecydował sam.
Ramage się obejrzał.
- Idziesz?
- Nie. Wy zróbcie, co trzeba, głośno i wyraźnie przeczytajcie mu jego prawa, a potem przyprowadźcie go tutaj. Tom, w drodze powrotnej usiądziesz z nim z tyłu. Ja i Troy będziemy z przodu."

Śledztwo nabiera coraz większego rozpędu. Wszystko wskazuje, iż Terry pójdzie za kratki. Gdy sprawa wydaje się przesądzona na korzyść Ralpha, na światło dzienne wychodzą dodatkowe dowody.
Okazuję się, że w czasie gdy było dokonywane morderstwo, nasz rzekomy zabójca był na spotkaniu autorskim.  Zatem jak mógł pojawić się w dwóch miejscach jednocześnie? Mimo zauważenia go przez świadków?  Czy Maitland oczyści swoje nazwisko? 
Osobiście nie miałem wygórowanych oczekiwań do tej książki. Wiedziałem, że akcja będzie się toczyć powoli, jak na Kinga przystało. I wiecie co? Tutaj nastąpiło moje zdziwienie.
Akcja od początku nabiera tempa. Wszystko przybiera nieoczekiwanych zwrotów. Bałem się tylko, że gdy tak jest na początku, to na końcu zwolni. I nastąpiło zaskoczenie nr 2. Aż do samego końca wszystko  jest rozpędzone niczym rollercoaster. Bohaterowie są moim zdaniem dobrze wykreowani, dlatego pewnie któryś z nich przypadnie wam do gustu.
Osoby, które czytały trylogie pana Mercedesa, znajdą tutaj pewne nawiązanie. Moim zdaniem pomysł ciekawy i udany.
Żeby nie było tak ładnie. Co mnie nie przekonało? Zakończenie. Dlaczego? Zdecydowanie można było to zakończyć w lepszy sposób. Może autorowi zabrakło pomysłu? Ewentualnie szybko chciał zakończyć książkę i tyle. Tutaj różnica stron większa nie zrobiłaby różnicy, a efekt mógłby być o wiele lepszy. 
Trzeba przyznać, Stephen King znowu napisał kawał dobrej literatury.  
 "Jeśli nie zostawisz przeszłości za sobą, błędy, które popełniłeś, zeżrą cię żywcem."


Moja Ocena: 8/10
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba Stron: 640


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Pan lodowego ogrodu - Tom IV - Jarosław Grzędowicz

"Najpierw poczuliśmy spływający na nas chłód, a potem dziwne mrowienie na skórze, które jeżyło włosy na rękach i karku. Zawod...