"Gdy wchodzę schodami na peron w Corly, wciąż trzęsą mi się nogi. Trzęsą się tak od wielu godzin, a serce nie chce zwolnić, pewnie z nadmiaru adrenaliny. Pociąg jest pełny. Nie ma szans, żebym usiadła, Corly to nie Euston, więc staję w połowie wagonu. Jest jak w łaźni. Spuszczam głowę i próbuję jak najwolniej oddychać. Próbuje określić to, co czuję. Co to jest?
Euforia, strach, konsternacja i wyrzuty sumienia. Głównie wyrzuty sumienia

